Dzisiaj krótka wycieczka po Wzgórzach Krzesławickich. Fort Krzesławice to obecnie zadbana i ładna siedziba Domu Kultury. Ten konkretny element umocnień Twierdzy Kraków nie robi może imponującego wrażenia, ale to spokojne miejsce na niedługi spacer.
Na zapolu fortu spoczywa 440 osób - ofiar hitlerowców i to właśnie im poświęcony jest pomnik nieopodal umocnień. Nic szczególnie imponującego, ale - jak na ten rejon miasta, mało uczęszczany przez turystów - to miejsce dobrze utrzymane.
sobota, 26 sierpnia 2017
sobota, 19 sierpnia 2017
Big Apple.
W tym roku mój mąż znowu leci do NYC beze mnie, bo rok szkolny ma swoje prawa.
Ale wspomnijmy przez chwilę to męczące miasto, które chętnie odwiedziłabym kiedyś, jak jest bardziej zielone, niż w lutym.
Metropolitam Museum of Art:
Central Park:
Ale wspomnijmy przez chwilę to męczące miasto, które chętnie odwiedziłabym kiedyś, jak jest bardziej zielone, niż w lutym.
Metropolitam Museum of Art:
Central Park:
czwartek, 3 sierpnia 2017
środa, 26 lipca 2017
Gizzeria Lido.
No dobra, wyspacerowaliśmy dwa veta, ale chociaż to jeszcze nie koniec, kilka zdjęć dla odskoczni.
Gizzeria Lido to mieścina na wybrzeżu Włoch, region Kalabria. 10 minut taksówką od małego lotniska Lamezia. Nic tam nie ma - ani zabytków, ani infrastruktury. Publiczny transport prawie nie istnieje, otwarte są dwie knajpy, bar, jeden sklep spożywczy (maleńki), apteka. I tyle. Nie da się nigdzie zapłacić kartą, po angielsku prawie nikt nie mówi (jedna kelnerka w barze Pantera Rosa), nie kupicie tam ani jednej "pamiątki", ani nie wydacie pieniędzy na nic poza lodami i kolacją (obie restauracje otwierają się dopiero o 19.30, w dzień otwarty jest bar, gdzie można wypić drinka, zjeść lody i kanapkę).
Za to w środku lipca plaża tam jest PUSTA. No, może nie tak całkiem, bo po południu przychodzą czasem włoskie rodziny poplażować, ale generalnie jest na tyle spokojnie, że na plaży siedzą wędkarze i łowią ryby (przez nikogo nie niepokojone). :)
Stoi tam też na plaży hotel, duży, wypasiony i luksusowy. I niemal pusty. Połowa pokoi nie ma nawet zasłon w oknach, bo są nieużywane. W drugiej połowie zajętych było może z pięć pokoi.
Zdjęcia robiłam niemal tylko komórką. Przez cztery dni leżałam nad basenem, na plaży i nudziłam się jak mops. Jako typ intensywnie zwiedzający, trudno mi było przyjąć ten tryb spędzania wolnego czasu, ale mój syn mógł wyżyć się do woli w wodzie, wyszaleć wakacyjnie i kompletnie bezmyślnie. To było potrzebne.
Nie jest to miejsce dla mnie. Ja się nie opalam, chowam w cieniu, choć popływać lubię. Niemniej - jeśli już plażować - to w dokładnie takim spokoju. Bez wrzasków, głośnej muzyki, ciasnoty, hałasu. Ot, książka i na leżaczek. To był mój pierwszy raz urlopowania w taki sposób. Żeby nie było, że nie próbowałam. :D
Gizzeria Lido to mieścina na wybrzeżu Włoch, region Kalabria. 10 minut taksówką od małego lotniska Lamezia. Nic tam nie ma - ani zabytków, ani infrastruktury. Publiczny transport prawie nie istnieje, otwarte są dwie knajpy, bar, jeden sklep spożywczy (maleńki), apteka. I tyle. Nie da się nigdzie zapłacić kartą, po angielsku prawie nikt nie mówi (jedna kelnerka w barze Pantera Rosa), nie kupicie tam ani jednej "pamiątki", ani nie wydacie pieniędzy na nic poza lodami i kolacją (obie restauracje otwierają się dopiero o 19.30, w dzień otwarty jest bar, gdzie można wypić drinka, zjeść lody i kanapkę).
Za to w środku lipca plaża tam jest PUSTA. No, może nie tak całkiem, bo po południu przychodzą czasem włoskie rodziny poplażować, ale generalnie jest na tyle spokojnie, że na plaży siedzą wędkarze i łowią ryby (przez nikogo nie niepokojone). :)
Stoi tam też na plaży hotel, duży, wypasiony i luksusowy. I niemal pusty. Połowa pokoi nie ma nawet zasłon w oknach, bo są nieużywane. W drugiej połowie zajętych było może z pięć pokoi.
Zdjęcia robiłam niemal tylko komórką. Przez cztery dni leżałam nad basenem, na plaży i nudziłam się jak mops. Jako typ intensywnie zwiedzający, trudno mi było przyjąć ten tryb spędzania wolnego czasu, ale mój syn mógł wyżyć się do woli w wodzie, wyszaleć wakacyjnie i kompletnie bezmyślnie. To było potrzebne.
Nie jest to miejsce dla mnie. Ja się nie opalam, chowam w cieniu, choć popływać lubię. Niemniej - jeśli już plażować - to w dokładnie takim spokoju. Bez wrzasków, głośnej muzyki, ciasnoty, hałasu. Ot, książka i na leżaczek. To był mój pierwszy raz urlopowania w taki sposób. Żeby nie było, że nie próbowałam. :D
niedziela, 23 lipca 2017
22 lipca.
Wiecie, że byłam we Włoszech kilka dni na odludziu. I może teraz powinnam tu wrzucić zdjęcia piasku, morza i basenu. Ale nie umiem zająć sobie tym głowy, bo zaprząta mnie teraz coś znacznie ważniejszego.
Zamach na demokrację to sprawa najwyższej wagi. Chodzimy na protesty tak często, jak mamy siłę. Chodzimy i krzyczymy. I śpiewamy hymn. I marzymy, żebyśmy już więcej nie musieli.
Zamach na demokrację to sprawa najwyższej wagi. Chodzimy na protesty tak często, jak mamy siłę. Chodzimy i krzyczymy. I śpiewamy hymn. I marzymy, żebyśmy już więcej nie musieli.
wtorek, 11 lipca 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































