wtorek, 26 listopada 2013

Buckingham.

Buckingham.
Pod Pałac Buckingham dotarłam, kiedy już zaczęło się robić ciemno. 
Usiadłam pod Victoria Memorial i patrzyłam na ludzi, patrzyłam w okna, patrzyłam, jak moje dziecko biega po schodach przy pomniku. Sztandar wisiał, więc królowa znajdowała się w pałacu, w którym zapalały się kolejne światła. 
Trochę czary, trochę Disneyland. Tak czy siak, był to miły wieczór. 
Tylko ceny w królewskim sklepiku z pamiątkami sprawiły, że nie przywiozłam sobie do domu talerzyka z Royal Baby. ;) Ani bombki z królową. Wolałam kupić sobie różdżkę na King's Cross...










niedziela, 24 listopada 2013

London Eye

London Eye





piątek, 22 listopada 2013

King's Cross

King's Cross



środa, 20 listopada 2013

Nadal Londyn.

Nadal Londyn.




 Millenium Bridge:



poniedziałek, 18 listopada 2013

Londyn. Różne.

Londyn. Różne.
Westminster Cathedral:



Na London Eye:








niedziela, 17 listopada 2013

Big Ben.

Big Ben.
W Londynie zepsuł mi się aparat. Działał co prawda cały czas jako tako, ale na przykład nie działała lampa (której prawie nie używam), więc część ustawień chyba z powodu tej lampy także nie chciało "wchodzić". Zdjęcia są więc, jakie są. Ale jak się nie ma, co się lubi...






Widok z London Eye:




sobota, 16 listopada 2013

Londyn.

Londyn.
Po Londynie spacerowałam kilka dni z dzieckiem, więc - ponieważ londyńskie chodniki są strasznie zatłoczone (strach pomyśleć, co się tam dzieje latem, kiedy wzrasta liczba turystów) - zdjęcia robiłam tylko czasami i jedną ręką. Nie mam zatem zbyt wiele materiału na bloga, bo większość zdjęć ma wartość jedynie sentymentalną.

Dla mnie był to pierwszy (i, mam nadzieję, nie ostatni, bo zobaczyłam bardzo mało) pobyt w Londynie, więc byłam mile zaskoczona tym, że - po pierwsze - wygląda tak, jak na filmach (w przeciwieństwie do Ameryki, która na żywo zupełnie nie wygląda tak, jak w telewizji), po drugie - ludzie są bardzo uprzejmi. A po trzecie - już pierwszego dnia człowiek czuje się jak u siebie, co tłumaczy zamiłowanie rodaków do Anglii. Chociaż ja osobiście ogromnej ilości Polaków nie spotkałam (może ze dwa razy usłyszałam gdzieś polski język).







CDN...

piątek, 15 listopada 2013

Gdzie byłam, kiedy mnie nie było.

Gdzie byłam, kiedy mnie nie było.

Ciąg dalszy, naturalnie, nastąpi.
Jak się wyśpię.

sobota, 9 listopada 2013

***

***
Stało się. Jedyną zieloną rzeczą na moim podwórku są resztki trawy, która już nie rośnie i plastikowa ciężarówka. W ramach przypomnienia - trochę przyrody, kiedy jeszcze żyła.

Zapraszam też na mojego nowego bloga książkowego. :) NA REGALE.







Copyright © 2016 Ruda Wianki , Blogger