niedziela, 5 marca 2017

Począteczki.

Jakby, jakby, nieśmiało.
Mamy piękny weekend, słoneczny, ciepły, wiosenny. Jest wciąż zgniło i buro, ale już widać, że tu i ówdzie życie wraca.






A tutaj wiosna jest w środku, w kotku:


I wiosna ze sklepu:



0

czwartek, 16 lutego 2017

Nowojorskie wiewiórki.

Bo wiewiórki są spoko.

A te w Nowym Jorku biegają stadami, są wielkie, można je karmić z ręki i obserwować godzinami.
W zeszłym roku spędziłam z nimi sporo czasu. Kupowaliśmy orzeszki (trzeba pamiętać, żeby były bez soli, bez cukru, no zwykłe takie) i szliśmy np. na Union Square. Tam siadałam sobie na ławce, a mój syn kucał przy niskiej barierce oddzielającej chodnik od trawników. Wiewiórkom to wystarczało, żeby przybiegły do wyciągniętej ręki po orzeszki. Tyle radości!

I patrzcie, to był koniec lutego. I słońce! :]



0

środa, 8 lutego 2017

Czy ktoś jeszcze pamięta?

Jak wygląda słońce? Jak to jest, wyjść z domu bez kurtki, czapki, szalika i grubych spodni?
Próbuję sobie przypomnieć, ale ni chu chu...

Dzisiaj minus dziesięć, ale odczuwalna temperatura to chyba minus dwadzieścia. Jest przenikliwie zimno. Jest też pochmurno i ciemno. 

Wczoraj miałam taki moment, akt desperacji, że przejrzałam wszystkie loty z Krakowa do ciepłych miejsc. Wszystkie tanie linie, które w najbliższych dniach wylatują na południe. I prawie, prawie kupiłam wylot na dosłownie dwa dni, żeby się ogrzać, ale to byłoby kosztowne i bez sensu, zwłaszcza że rozpada mi się samochód (no dobra, trochę mu pomogliśmy ostatnio...), a wiosną lecimy do Hiszpanii i gotówka przyda się wtedy dużo bardziej. 

Jeszcze podobno tylko tydzień i wyjdzie trochę słońca. Ma być pięć stopni powyżej zera. Upał. Prawie upał. Trzymajcie kciuki, żebym dotrwała przy zdrowych zmysłach.

A tu dla przypomnienia - tak to powinno wyglądać. 
Dlaczego Słowianie nie osadzili się jakoś bardziej na południe? Pewnie im się nie chciało - z przepicia i lenistwa, warchołom jednym...





0

środa, 1 lutego 2017

Przyzywam.

Kiedy zapowiedzieli odwilż, zalała mnie fala ulgi.
Ulga właśnie minęła, bo w poniedziałek wracają kilkunastostopniowe mrozy, a obecna odwilż wygląda mizernie, bo jest raptem zero stopni, a w nocy ma znowu sypać śnieg. Nie ma nadziei.
Wszyscy tu sczeźniemy.

Na dodatek nie ma już co jeść. Ziemniaki są już od dawna niejadalne, z zieleniny można kupić parę sałat z upraw hydroponicznych; no i marchew, jabłka, parę importowanych owoców egzotycznych.

Nic już nie smakuje, przednówek gorąco daje mi się we znaki. W nocy śniłam o porzeczkach, rano odliczałam, za ile miesięcy wyjeżdżamy do Hiszpanii (tam to mają pomidory! i melony!). Z nostalgią zerknęłam na puste grządki, zmrożone na kamień. Nieprędko rozmarzną na tyle, że posiać rzodkiewkę.

Zaświerzbiły mnie ręce na widok sekatora w szopie, do której poszłam, żeby zerknąć, gdzie są sanki. A kiedy wykładałam jabłka dla kosa, który zimuje na naszym podwórku, prawie zaczęłam rozgarniać śnieg, żeby sprawdzić, czy kocimiętki już kiełkują, co byłoby kompletnie bez sensu. Przy kompostowniku zauważyłam liczne ślady zajęcy, więc fusy po herbacie i skórki od bananów wyrzuciłam niżej niż zwykle; niech się nie męczą, bidaki. Widać przychodzą tu o świcie po nasze resztki.

Z rozpędu chciałam zamówić grządkę na truskawki, które w tym roku chcę dosadzić (moi chłopcy kochają truskawki), ale opamiętałam się, bo przecież i tak teraz nie przygotuję gruntu.

Wiem, że to nudne, to narzekanie, ale cóż. Jeszcze miesiąc. No, może dwa, prawda? Wytrzymacie.

Powspominajmy, tak powinno to wyglądać:









0

sobota, 28 stycznia 2017

Zza brudnej szyby.

Gdzieś w łódzkim...




0

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Mhrrrróz.

Tak, tak, zima potrafi być śliczna (ale już wystarczy, napatrzyłam się na zapas).

Wstałam dziś rano, minus dziewięć stopni, mgła, szadź. Drogi na wsi oczywiście jak zwykle w znakomitym stanie (wójt mojej gminy uważa zimowe utrzymywanie przejezdności dróg za niebezpieczny zabobon).

Odskrobałam auto, odwiozłam dziecko do szkoły. Powolutku, na przeciwmgielnych światłach. Jak wróciłam, mgła już niemal opadła. Koty wpadły do domu wkurzone i zmarznięte, za oknem górnego balkonu siedzi nastroszona sikorka. Zostawiłam w domu świeżo kupiony chleb i wyszłam z aparatem za dom. 

Ogród biały, najbielszy. Radio Kraków podaje, że w mieście śniegu ubywa, po południu się ociepli, a zima pewnie za chwilę zniknie z oczu. Nooo, zapraszam do mnie. 










0

niedziela, 22 stycznia 2017

NYC. Misc.

W Nowym Jorku byłam niecały rok temu. 

W tym roku się nie wybieram (mój mąż poleci sam), ale za to wiosną planuję cieplejsze miejsce. Z palmami, morzem, piaskiem, kalmarami i słońcem, słońcem, słońcem. Tak bardzo tęsknię już za słońcem i ciepłem. 

W Polsce przed nami jeszcze co najmniej dwa miesiące zimy. Z trudem znoszę ten fakt. 
Zaczynam tęsknić za pracami w ogrodzie. Za owocami jedzonymi prosto z krzaka, za grzebaniem w ziemi. Chyba tylko za koszeniem nie tęsknię, bez koszenia mogłabym się obejść. 

Myślami już jestem pod koniec marca i sieję warzywa. 
Myślami już jestem w kwietniu i przesadzam truskawki. 
Myślami już jestem w maju, kiedy lecę na plażę, popatrzeć na fale i zjadam opiekane na patyku ryby, które sprzedają panowie na plaży, przy wielkich, prymitywnych grillach na drewno. A po powrocie doglądam jagód kamczackich, które są pierwszymi owocami w ogrodzie. Wrzucam je do jogurtu, dodaję banana, miksuję i piję na leżaku, w wiosennym słońcu. Są lekko cierpkie, intensywnie, kreskówkowo fioletowe, prawie czuję, jak od nich zdrowieję, jak mi jest lepiej po tych pierwszych łykach własnej pracy, wiosny, zieleni, przyrody, świata. 

Jeszcze tylko parę miesięcy.

[głębokie westchnięcie]

A teraz popatrzmy na Manhattan jeszcze raz. 










0

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kici.

Szynka, wiem, że trzymasz za plecami szynkę... 


0

niedziela, 8 stycznia 2017

Zima.

Minus dwadzieścia, ptaki jedzą więcej, niż zwykle, nie nadążam z karmieniem. A po wiejskim niebie latały wczoraj balony. Tym tam na górze to dopiero musiało być zimno...




0

środa, 28 grudnia 2016

czwartek, 22 grudnia 2016

Z innej beczki. I życzenia.

Na regale leżą dla Was życzenia.

Przypominam, że Rudą można też obserwować na FB i G+ (linki na dole strony pod nagłówkiem "Ruda w innych miejscach").


I nie zapominajcie - zimą warto dokarmiać zwierzęta.


0
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.