czwartek, 7 lutego 2019

Plaza de España, część pierwsza.

Udostępnij ten wpis:

Plac Hiszpański w Sewilli nie jest kilkusetletnim zabytkiem, jak Alcazar, czy katedra, ale swoimi mozaikami i bogato malowanymi kaflami idealnie wpisuje się w miasto. 

Powstał prawie sto lat temu, w 1929 roku z okazji Wystawy Iberyjskoamerykańskiej. Na placu stoi wielki budynek (rządowy), który jest okolony siedziskami, które są podzielone na 48 segmentów, z których każdy poświęcony jest jednej z hiszpańskich prowincji (i ozdobiony stosownym obrazem na kafelkach).

Wokół placu ciągnie się kanał, nad którym rozwieszone są cztery mosty, także wyłożone kaflami. Każdy z mostów symbolizuje jedno z dawnych królestw Hiszpanii - Aragonię, Kastylię, Leon i Nawarrę. Po kanale można pływać małymi łódkami.



Siedziska z mozaikami poświęconymi prowincjom Hiszpanii.


Wstęp na plac jest darmowy, bo plac jest po prostu częścią dużego Parku Marii Luizy.
Trzeba przyznać, że jest to kolejne miejsce w Sewilli, które zrobiło na mnie nadzwyczajne wrażenie. I nie jestem w stanie go porównać do niczego, tak bardzo jest inne od wszystkiego, co już widziałam. :)



Z ciekawostek - Plac Hiszpański zagrał planetę Naboo w Star Wars; możemy go także zobaczyć w filmach "Lawrence z Arabii" i "Dyktator". Biorąc pod uwagę wszystkie filmowe lokacje w Sewilii, można w ciągu jednego dnia odwiedzić zarówno Dorne, jak i Naboo. Na pieszo. :)





A tutaj kadr z filmu:

Planeta Naboo. :)

CDN...

niedziela, 3 lutego 2019

Katedra w Sewilli, część druga.

Udostępnij ten wpis:
Pierwsza część TUTAJ.

Jak już pisałam, katedra w Sewilli warta jest odwiedzenia, bo jest imponująco piękna. 
Wnętrze jest misterne, bogate, monumentalne. I można tam obejrzeć bardzo fotogeniczny grób Kolumba.



Grobowiec Krzysztofa Kolumba.

Z grobem Kolumba jest trochę zamieszania. Zmarł w 1506 roku i jego ciało przewożono całkiem sporo razy. Najpierw spoczął w hiszpańskim Valladolid, potem został przywieziony do Sewilli, a potem postanowiono - mniej więcej - spełnić jego przedśmiertne życzenie, by spocząć tam, gdzie najwięcej mordował, czyli w Ameryce. Z jakiegoś powodu przewieziono jego ciało 1537 roku jednak na Dominikanę, gdzie spoczął w katedrze Santo Domingo.

W kolejnych wiekach przerzucano jego zwłoki w różne miejsca (były nawet na Kubie), by w końcu wróciły do Sewilli. Ponieważ jednak od śmierci typa minęło pół tysiąca lat, w 2006 roku wydłubano go z grobowca, by przeprowadzić badania genetyczne. Tak się składa, że w Sewilli spoczywa także brat Kolumba, więc posiadano materiał do porównania. Badania potwierdziły pokrewieństwo, aczkolwiek Dominikana nie przyjmuje tego do wiadomości i nadal sądzi, że ich grób jest prawdziwszy (oraz odmawia przeprowadzenia badań na tamtejszym trupie).

Grobowiec Kolumba w Sewilli.


Jak już wspominałam w poprzednim odcinku o katedrze sewilskiej, można tam zwiedzać dzwonnicę (dawny minaret). Wdrapałam się na nią ostatkiem sił, przysiadając po drodze milion razy (mój syn w tym czasie obrócił ze dwa razy w te i we wte), by na szczycie móc spojrzeć na Sewillę z góry.

Fun fact - dzwonnica działa i operatorzy dzwonów niespecjalnie interesują się tym, że zwiedzają ją ludzie, spacerując TUŻ POD DZWONAMI. I czasami dzwony nagle zaczynają dzwonić, co kiedyś kogoś przyprawi o zawał i głuchotę. Miejcie to na uwadze przy zwiedzaniu. ;)


Dachy katedry widziane z dzwonnicy.

Mandarynkowe drzewa na katedralnym dziedzińcu.



Brama na teren katedry, pozostałość po dawnym meczecie.


środa, 30 stycznia 2019

Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla, część pierwsza.

Udostępnij ten wpis:
Katedra w Sewilli powstała w miejscu meczetu zbudowanego w XII wieku przez dynastię Almohadów (tuż obok pałacu Alcazar). Z meczetu pozostała brama, przez którą z ulicy można wejść na teren katedralny i wieża Giralda, która została dzwonnicą katedry (i można ją zwiedzać, ale uprzedzam - ma 34 niskie piętra, około 15 pewnie "normalnych" i trzeba wleźć "z buta" - śmierć i zadyszka). 

Giralda była kiedyś minaretem, wieżą muezina i zamiast schodów ma w środku szerokie pochylnie (jak już mówiłam - zgon i obrzęk płuc), którymi można było wjeżdżać na szczyt konno. 




Budowę katedry w miejscu meczetu ukończono na początku XVI wieku i stała się ona jednym z najpiękniejszych gotyckich kościołów na świecie. Bardzo mnie jednak cieszy, że ocalono chociaż wieżę dawnego minaretu.

Katedra jest wielka, zdobna i imponująca; łatwo uwierzyć w historię o jej budowie. Podobno tak bardzo chciano zbudować coś, co będzie przyćmiewało urodą dawny meczet, że padły słowa: "Zbudujmy kościół tak piękny i imponujący, że Ci, którzy go ujrzą, pomyślą, że jesteśmy szaleni". I tak trochę jest. Ogrom katedry, wciśniętej między Alcazar i ulice miasta, jest taki, że w zasadzie nie ma punktu, z którego da się jej zrobić w całości dobre zdjęcie. :)

W katedrze obecnie można podziwiać grobowiec Kolumba (pokażę go w kolejnym poście).

Zwiedzanie katedry kosztuje kilka euro, cena obejmuje w zasadzie wszystko - małe muzeum, wejście na wieżę i dziedziniec z drzewami mandarynkowymi. Zdecydowanie warto zainwestować i to wszystko zobaczyć.





Brama na teren katedry, pozostałość po dawnym meczecie. 

CDN.

piątek, 25 stycznia 2019

Alcazar, część trzecia. Ogrody.

Udostępnij ten wpis:
Tak jak już pisałam w poprzednich postach, pałac Alcazar ma własne, duże ogrody, w których rosną głównie cytrusy. A raczej - w styczniu cytrusy to jedyne, co rzuca się w oczy, bo jestem pewna, że jest tam więcej roślin, które o tej porze roku umykają uwadze.

Chodzi się po tych ogrodach jak po rajskim podwórku. Zielone papugi, które tam żyją (i które trudno sfotografować, bo są w ciągłym ruchu i wtapiają się w zieleń drzew), wydłubują miąższ mandarynek. I kłócą się głośno. Komuś, kto żyje w świecie gołębi i jabłonek, wydaje się to wszystko bardzo bajkowe i egzotyczne, jak baśni tysiąca i jednej nocy. :)

Jedyne zdjęcie papugi, które udało mi się zrobić, a na którym faktycznie widać, że zielona plama jest papugą. :)












środa, 23 stycznia 2019

Alcazar aka Dorne, część druga.

Udostępnij ten wpis:
Kontynuując wizytę w pałacu Alcazar - w ogrodach pałacu rosną głównie cytrusy. Mandarynki, grapefruity, cytryny. Na pewno są też kwiaty, których w styczniu wiele nie było, wiosną i latem jest pewnie o wiele bardziej kolorowo.




Złote sklepienie w jednej z centralnych sal pałacu budziło u wszystkich największy zachwyt. Ludzie zatrzymywali, zadzierali głowę i głośno wzdychali. Przepych jest przytłaczający.
Fragment tego złotego sufitu możemy zobaczyć w "Grze o tron".



A tutaj klatka z serialu. :)


Rzeźbienia na ścianach są tak misterne, tak wszechobecne i tak nadzwyczajnie złożone, że okrzykom zachwytu nie było końca. Kiedy zwiedzaliśmy Alcazar nie było tam wielu ludzi poza nami, bo byliśmy najbardziej po sezonie, jak tylko się da, ale i tak nie można było nie usłyszeć głośnego podziwu dla tego miejsca, wyrażanego przez odwiedzających.





Ogrody są nie mniej wspaniałe, a do tego tak bardzo, bardzo relaksujące, że nie chciało nam się stamtąd wychodzić. :)

Poniżej fontanna, którą można także dostrzec w scenach z Dorne: :)


O, proszę:

Scena z serialu "Gra o tron".

A na koniec jeszcze kilka cytrusów. O ogrodach Alcazaru napiszę jeszcze osobnego posta. :)


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia